Złocieniec – Legalna broń, martwy ojciec, niepoczytalny syn – czy państwo wykręci się od odpowiedzialności? Śladami listu Ludwika Sikory…

Kto dał broń człowiekowi, którego teraz nazywają niepoczytalnym? Państwowy łańcuch zaniedbań, który kosztował życie – czy niepoczytalność zabójcy ma stać się parasolem ochronnym dla tych, którzy współodpowiadają za tę tragedię?

 

——————–xxxXxxx—————kliknij

Złocieniec, 6 marca 2025 r.

Redakcja NCI
„Rzeczpospolita Przestępcza”
ul. Wyszyńskiego 67/8
78-400 Szczecinek

Prośba o zainteresowanie sprawą, jej zbadanie oraz nagłośnienie w mediach

Szanowni Państwo,
W nawiązaniu do naszej rozmowy telefonicznej dotyczącej sprawy Arkadiusza Ż., mieszkańca Złocieńca, zwracam się do Państwa z prośbą o podjęcie dziennikarskiego śledztwa w tej sprawie, a także o jej nagłośnienie w imię interesu społecznego i przejrzystości działań instytucji państwowych. Jako obywatel korzystający z konstytucyjnego prawa do wolności słowa, wynikającego z art. 54 Konstytucji RP, swoje społeczne niezadowolenie z działań Prokuratury Okręgowej w Koszalinie mogę obecnie opierać wyłącznie na publikacjach prasowych. Nie zmienia to jednak mojej gotowości do wystąpienia publicznego i przedstawienia swojego stanowiska w sprawie procedur związanych z wydaniem pozwolenia na broń do celów sportowych Arkadiuszowi Ż.. Podkreślam, że wszelkie informacje, którymi dysponuję, pochodzą z legalnie dostępnych źródeł prasowych. Niemniej jednak, w świetle przepisów RODO, jako obywatel napotykam na poważne bariery w pozyskaniu szczegółowych informacji dotyczących ewentualnych powiązań rodzinnych pomiędzy Arkadiuszem Ż. a Panią Karoliną Żych – rzeczniczką prasową Komendy Powiatowej Policji w Drawsku Pomorskim. Zwracam się zatem z pytaniem, czy Arkadiusz Ż., oskarżony w sprawie zabójstwa ojca, jest osobą spokrewnioną lub pozostającą w jakiejkolwiek relacji rodzinnej z Panią Karoliną Żych. Nie jest moją intencją bezpodstawne wskazywanie jakichkolwiek osób – celem jest jedynie wyjaśnienie tej kwestii w interesie publicznym i transparentności działań organów ścigania. Jako obywatel, który od ponad 14 miesięcy monitoruje tę sprawę, z niepokojem obserwuję brak postępów i coraz wyraźniejsze dążenie do skierowania postępowania na tory niepoczytalności sprawcy w chwili popełnienia czynu. Taka kwalifikacja budzi poważne wątpliwości i w mojej ocenie może prowadzić do próby uniknięcia odpowiedzialności przez osoby zaangażowane w procedurę wydania pozwolenia na broń.

Zwracam uwagę, że w procedurze tej uczestniczyli m.in.:
• biegły psycholog z listy KWP Szczecin,
• dzielnicowy KMP w Złocieńcu,
• funkcjonariusze KMP Złocieniec oraz KPP Drawsko Pomorskie,
• kierownictwo Wydziału Postępowań Administracyjnych KWP w Szczecinie,
• Komenda Wojewódzka Policji w Szczecinie.

W mojej ocenie zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ukierunkowanie sprawy na niepoczytalność sprawcy może mieć na celu ochronę ww. osób i instytucji przed odpowiedzialnością za ewentualne nieprawidłowości przy wydawaniu pozwolenia na broń. Zwracam się do Państwa redakcji z prośbą o wszechstronne zbadanie tej sprawy, w szczególności w kontekście odpowiedzialności instytucji i osób, które uczestniczyły w procedurze wydania pozwolenia na broń Arkadiuszowi Ż.. Nie kwestionuję samej odpowiedzialności karnej sprawcy – nie jest to moim celem. Zależy mi natomiast na wyjaśnieniu, czy i w jakim zakresie odpowiedzialność powinna ponieść także administracja publiczna oraz osoby pełniące funkcje w organach Policji i innych instytucjach. Uważam, że sprawa ta ma istotne znaczenie społeczne – dotyczy bowiem nie tylko pojedynczego przypadku, ale także transparentności, rzetelności i odpowiedzialności organów państwa za wydawanie decyzji, które mogą skutkować tragedią.

                                                                                                                                                             Ludwik Sikora

 

——————–xxxXxxx—————kliknij

 

Grudniowa noc, która obnażyła zgniliznę systemu – sprawa Arkadiusza Ż. to nie tylko rodzinny dramat, ale test dla państwa…

Po weryfikacji faktów przekazanych przez mieszkańca Złocieńca, pana Ludwika Sikorę, nie mamy już wątpliwości – to, co wydarzyło się w nocy z 25 na 26 grudnia 2023 roku, to nie tylko osobista tragedia jednej rodziny, ale brutalna konsekwencja łańcucha zaniedbań, niekompetencji i być może świadomego przymykania oka przez ludzi i instytucje, które miały chronić społeczeństwo. To oni – urzędnicy, policjanci, biegli – swoimi podpisami dali Arkadiuszowi Ż. narzędzie śmierci. Legalną broń palną. Broń, którą tej nocy użył, zabijając własnego ojca.

36-letni Arkadiusz Ż., po świątecznym spotkaniu rodzinnym, będąc pod wpływem alkoholu i marihuany, sięgnął po jeden ze swoich legalnie posiadanych pistoletów i oddał co najmniej dwa strzały. Jeden trafił w klatkę piersiową, drugi w jamę brzuszną. 59-letni ojciec zginął na miejscu. Zatrzymany następnego dnia Arkadiusz Ż. nie przyznał się do winy. Utrzymywał, że był przekonany, iż w domu pojawił się napastnik, a strzały miały być ostrzegawcze.

Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa, zagrożony karą dożywocia. Jednak z każdym kolejnym tygodniem śledztwa sprawa zamiast prostsza, stawała się coraz bardziej niepokojąca. Biegli psychiatrzy uznali, że w momencie oddania strzałów Arkadiusz Ż. mógł być niepoczytalny. Problem w tym, że ich opinia była tak niejasna i niejednoznaczna, że sama prokuratura musiała ją zakwestionować. Dlatego powołano nowy zespół biegłych, których zadaniem będzie ustalenie, czy Arkadiusz Ż. miał świadomość tego, co robił, gdy pociągał za spust.

Tylko że Arkadiusz Ż. nie jest w tej sprawie jedynym odpowiedzialnym. Zabrakło realnej kontroli i odpowiedzialności ze strony tych, którzy umożliwili mu legalne wejście w posiadanie broni. Nie jednej, ale co najmniej trzech sztuk. Decyzje, które mu to umożliwiły, zapadły w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Szczecinie – to tam, w ramach procedury administracyjnej, urzędnicy i funkcjonariusze mieli obowiązek zweryfikować jego przeszłość, stan zdrowia psychicznego i predyspozycje do posiadania broni.

Każdy z nich przyłożył rękę do decyzji, która zakończyła się śmiercią. Nikt nie zadał sobie trudu, by rzetelnie przeanalizować, czy Arkadiusz Ż. jest osobą odpowiedzialną i w pełni zdrową psychicznie. Każdy zamknął oczy na ewentualne sygnały ostrzegawcze – bo może liczyło się tylko szybkie „odhaczenie” kolejnego wniosku, a może grały tu rolę czynniki, o których dziś boją się mówić nawet sami funkcjonariusze.

Pojawiają się bowiem nieoficjalne informacje o możliwych powiązaniach rodzinnych Arkadiusza Ż. z Karoliną Żych, rzeczniczką Komendy Powiatowej Policji w Drawsku Pomorskim. Czy w tej sprawie działała niepisana taryfa ulgowa? Czy powiązania rodzinne mogły wpłynąć na decyzje? Na razie brak twardych dowodów, ale sama skala tych pytań pokazuje, jak mocno społeczeństwo przestało ufać w transparentność działań organów ścigania i administracji.

Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że już teraz widać, jak cała linia obrony zaczyna zmierzać w stronę wygodnego dla wielu wniosku: Arkadiusz Ż. był niepoczytalny. Taki finał tej sprawy pozwoliłby nie tylko jemu uniknąć surowej kary, ale przede wszystkim zrzuciłby odpowiedzialność z tych, którzy podpisali się pod decyzją o wydaniu mu pozwolenia na broń. Jeśli Arkadiusz Ż. był niepoczytalny w chwili zabójstwa, to jakim cudem przeszedł przez wszystkie procedury związane z pozwoleniem? Kto zawinił? Kto zlekceważył obowiązki? Kto ukrył niewygodne informacje?

Tych pytań nie można zamknąć w szufladzie razem z aktem sprawy. Dlatego zapowiadamy: nie pozwolimy tej sprawie zniknąć w ciszy. Będziemy ją monitorować i ujawniać wszystkie nasze dziennikarskie ustalenia – aż do całkowitego wyjaśnienia i rozliczenia każdego, kto miał z nią cokolwiek wspólnego. Każdy dokument, każde świadectwo, każdy podpis – wszystko zostanie poddane publicznej ocenie. Jeśli ktoś liczył, że sprawa Arkadiusza Ż. umrze śmiercią naturalną w czeluściach prokuratorskich akt – grubo się myli.

Apelujemy także do wszystkich, którzy znali Arkadiusza Ż. lub mieli z nim kontakt przed tą tragedią – Wasza wiedza może okazać się kluczowa. Nawet najdrobniejsza informacja może pomóc w odkryciu prawdy o tym, kim był człowiek, który otrzymał legalny dostęp do broni. Każdy sygnał jest ważny – także ten, który dla kogoś może wydawać się niewiele znaczącym szczegółem.

Czekamy na kontakt pod adresem: redakcja@rzeczpospolitaprzestepcza.pl lub numerem telefonu: 503 751 944.

Prawda musi wyjść na jaw – choćby miała zniszczyć kariery tych, którzy dziś uważają się za nietykalnych.

Udostępniaj, komentuj, piętnuj! Winni muszą bać się kary i społecznego osądu! Kliknij