Wybory 2025: Polska rozmontowywana przez spadkobierców PRL. Osłabiana, podporządkowana eurokołchozowym interesom i zaludniana przez obce nacje – Braun przemówił głosem zdradzonego narodu

Polska dla obcych? Gdy obywatel błaga o życie, a państwo przelewa miliardy na cudzych – zagrożenie dla bytu i bezpieczeństwa staje się coraz bardziej realne. Twój głos w wyborach może to zatrzymać Kliknij

Głosowanie się zakończyło. Niektórym wystarczy kilka procent, by ogłosić koniec. Dla nas to dopiero początek.
Wybory prezydenckie 2025 roku obnażyły głębokie podziały w polskim społeczeństwie. Z jednej strony miliony Polaków wybrały odwagę, godność i narodową suwerenność. Z drugiej – bezrefleksyjna masa utrzymywana latami w medialnej hipnozie, lojalna wobec nowego pana – Brukseli.
Grzegorz Braun, kandydat Konfederacji Korony Polskiej, uzyskał 6,34% głosów, co stanowiło czwarty wynik w kraju. Jego poparcie było szczególnie silne w województwach podkarpackim i lubelskim, gdzie przekroczyło 9%.
Przegrało społeczeństwo, które wciąż boi się prawdy. Przegrały media, które milczały, kłamały i cenzurowały. Przegrały instytucje, które stały się narzędziem propagandy zamiast głosem narodu.
Wyniki wyborów pokazały, że Polska jest podzielona nie tylko geograficznie, ale i mentalnie. Na wschodzie kraju dominowali kandydaci prawicowi, tacy jak Braun i Mentzen, którzy łącznie zdobyli blisko 27% głosów w województwie podkarpackim.
Ale najważniejsze: Polska się obudziła. Setki tysięcy – może miliony – oddało głos nie na układ, nie na strach, nie na medialny teatr, ale na człowieka, który nigdy się nie sprzedał.
Grzegorz Braun zapowiedział kontynuację walki w nadchodzących wyborach parlamentarnych, mobilizując tzw. „szeroki front gaśnicowy”.
To nie była porażka. To był manifest. Prawda została wypowiedziana. System poczuł jej siłę. A Polska – ta prawdziwa, cierpiąca, dumnie milcząca – po raz pierwszy od dawna znowu przemówiła.
Grzegorz Braun nie miał łatwego startu. Oficjalne sondaże jeszcze na kilka tygodni przed wyborami dawały mu śmiesznie niskie poparcie – 0,5%, czasem nawet mniej. Był konsekwentnie pomijany, marginalizowany i stygmatyzowany. Media głównego nurtu unikały go jak ognia – nie był zapraszany do debat telewizyjnych, nie dostawał przestrzeni do przedstawienia programu, nie pojawiał się w tzw. „eksperckich analizach”. Dla większości stacji i gazet nie istniał – bo mówił to, czego elity się boją.
Brak dostępu do mediów ogólnopolskich to jedno. Ale dochodziły do tego ograniczone środki na kampanię. Braun nie miał zaplecza wielkich funduszy partyjnych, nie stały za nim korporacje, fundacje ani lobby. Miał tylko – a może aż – ludzi. Zwykłych obywateli, którzy wsparli go z przekonania, nie z przymusu.
Mimo tej blokady informacyjnej, mimo ciszy medialnej i mimo ataków – zdobył ponad 6% głosów, stając się czwartą siłą w kraju, wyprzedzając kandydatów obecnych w mediach 24 godziny na dobę. To nie był przypadek. To był sygnał.
Sygnał, że Polacy zaczynają widzieć, jak działa system. Że przestają wierzyć w to, co „mówi telewizor”. Że chcą alternatywy – nie tej pozornej, udawanej przez przemielonych partyjnych graczy, ale prawdziwej, nieprzejednanej, uczciwej.
Ten wynik to nie jest porażka outsidera. To był pierwszy poważny wstrząs dla układu.
Grzegorz Braun nie potrzebował miliona złotych, by dotrzeć do serc ludzi. Wystarczyła prawda. A prawda – jak zawsze – znalazła drogę.
To dopiero początek. W obliczu coraz brutalniejszego rozkładu państwa – gdy faworyzuje się cudzoziemców kosztem własnych obywateli, gdy polskie dzieci czekają latami na leczenie, a pieniądze płyną za granicę – miliony Polaków powiedziały: dość. Głos oddany na Grzegorza Brauna nie był głosem politycznym – to był krzyk sprzeciwu wobec zdrady, obojętności i upadku wartości, które budowały ten kraj przez pokolenia.
To nie był wybór partyjny. To był wybór sumienia.
Ten głos nie ucichnie. Bo nie można uciszyć prawdy.
To dopiero pierwszy krok. Ku odbudowie tego, co zostało z premedytacją zniszczone.
Dziękujemy wszystkim, którzy zachowali honor. Dziękujemy tym, którzy właśnie otwierają oczy.
Do zobaczenia w następnej bitwie – bo Polska to nie mit przeszłości. Polska to zobowiązanie wobec przyszłości.
I niech właśnie ta przyszłość – godna, sprawiedliwa i nasza – będzie naszym wspólnym celem.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*