
Na podstawie rozlicznych informacji medialnych, dokumentacji zawartej w książce autorstwa Grzegorza Niedźwiedzkiego „Droga do wolności”, a także powtarzających się sygnałów od osób wielopłaszczyznowo krzywdzonych przez sędziów, prokuratorów i policjantów z Jeleniej Góry – w tym Mateusza Rozalskiego, prześladowanego między innymi przez prokuratora Radosława Magazowskiego – Redakcja NCI Barwy Bezprawia podjęła śledztwo dziennikarskie. Analiza akt jego spraw karnych oraz wydawanych w nich decyzji prokuratorskich i sędziowskich ujawniła rozległy system nadużyć, manipulacji i tuszowania odpowiedzialności funkcjonujący w jeleniogórskiej strukturze władzy od wielu lat.
Wcześniejsze ustalenia redakcji zostały szczegółowo przedstawione w publikacjach:
SYSTEM KONTRA OBYWATEL: Sprawa Mateusza Rozalskiego jako modelowy przykład nadużyć prokuratury i sądu w Jeleniej Górze
Prokuratura w Jeleniej Górze: Skarga Mateusza Rozalskiego pozostawiona bez biegu – standard sprawiedliwości według prokurator Grażyny Greb-Hejno?
Stało się konieczne przedstawienie opinii publicznej mechanizmów, dzięki którym lokalny układ instytucjonalny mógł działać bez jakiejkolwiek kontroli. Mając na względzie systemowe bezprawie obecne w całym kraju, podjęliśmy działania mające na celu zbadanie skali tego procederu w Jeleniej Górze oraz ustalenie, dlaczego żaden sędzia ani prokurator z tego rejonu nie reaguje na bezprawie swoich kolegów z kręgu towarzysko-zawodowego, choć informacje o nadużyciach pojawiają się cyklicznie i od lat są powszechnie znane. Jednym z kluczowych elementów śledztwa stał się skandaliczny sposób potraktowania skargi Mateusza Rozalskiego. Decyzja Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze o pozostawieniu skargi bez rozpoznania jest wzorcowym przykładem manipulacji proceduralnej i nadużycia władzy. Prokurator Grażyna Greb-Hejno, zasłaniając się pozornymi brakami formalnymi oraz rzekomo wcześniejszym „wyczerpującym rozpoznaniem”, pozbawiła obywatela prawa do skutecznego dochodzenia sprawiedliwości. Skarga złożona do Prokuratury Krajowej została ostatecznie odesłana z powrotem do jednostki, której dotyczyła – co z definicji wykluczało jakąkolwiek bezstronność. Mechanizm „sam sobie odpowiedz na zarzuty” jest w jeleniogórskim wymiarze sprawiedliwości standardem. Zamiast realnej kontroli nad działaniami funkcjonariuszy mamy do czynienia z systemową samoobroną instytucji, które bronią wyłącznie interesów własnego środowiska. W przestrzeni publicznej od lat krążą liczne relacje o sieci powiązań towarzyskich, korupcyjnych zależności i nadużyć popełnianych przez urzędników jeleniogórskiego wymiaru sprawiedliwości, a także z miast ościennych. Pomimo licznych pytań i wniosków kierowanych przez Redakcję NCI Barwy Bezprawia, żaden z funkcjonariuszy nie odniósł się do tych oskarżeń. Co więcej, redakcja NCI Rzeczpospolita Przestępcza kierowała również imienne wnioski do prezesów sądów obu instancji, szefów prokuratur rejonowej i okręgowej, a także imienne wnioski dziennikarskie zaopatrzone w publicznie ujawnione materiały dowodowe z żądaniem ich zweryfikowania – jednak żaden z tych wniosków nie został zrealizowany. Wszystkie instancje zachowały milczenie. Brak reakcji, brak dementi oraz brak jakichkolwiek działań wyjaśniających jest dobitnym dowodem, że lokalny układ działa w sposób zabetonowany, odporny na kontrolę społeczną i odpowiedzialność prawną. W toku korespondencji kierowano zawiadomienia, skargi i wnioski do Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze, Prokuratury Krajowej oraz lokalnych sądów. Wszystkie te działania spotkały się jedynie z proceduralnymi unikami, odsyłaniem dokumentów między jednostkami lub całkowitym ich ignorowaniem. Nie pojawiła się żadna próba obiektywnej weryfikacji zarzutów. Zamiast tego utrzymywano represyjne środki wobec Rozalskiego, kierowano go do obserwacji psychiatrycznej, a po umorzeniu postępowania prokuratura – reprezentowana przez prokuratora Radosława Magazowskiego – nadal broniła błędnych decyzji, składając zażalenia na uchylenie dozoru.
Całość zgromadzonego materiału potwierdza istnienie w Jeleniej Górze zamkniętego układu instytucjonalnego, odpornego na jakąkolwiek kontrolę społeczną i państwową, zbudowanego na zasadzie wzajemnej ochrony i bezkarności.
Z uwagi na opisany stan rzeczy Redaktor Naczelny NCI Barwy Bezprawia Rafał Krzyształowski wraz z Redaktor Naczelną NCI Polska Mafia Sądowa, Barbarą Chwedeczko, podjął decyzję o osobistej wizycie w Jeleniej Górze w dniu 6.10.2025 r. Celem było odwiedzenie kancelarii adwokata Przemysława Turonia oraz ustalenie – bezpośrednio w tamtejszych prokuraturach i sądach – dlaczego pomimo licznych publikacji, imiennych wniosków, udostępnionych materiałów dowodowych oraz sygnałów od pokrzywdzonych, nikt nie podejmuje tego problematycznego tematu. Po ustaleniach w kancelarii adwokackiej dziennikarze udali się do Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze, próbując nawiązać kontakt z prezesem tej jednostki. Celem było omówienie spraw Mateusza Rozalskiego oraz ustalenie, dlaczego żaden z sędziów ani prokuratorów wskazanych z imienia i nazwiska w książce „Droga do wolności” jako sprawcy przestępstw – osoby zobowiązane imiennymi wnioskami dziennikarskimi do zweryfikowania publicznie ujawnionych faktów – nie udzielił żadnej odpowiedzi ani nie podjął działań prawnych w celu oczyszczenia się z zarzutów.
Pomimo że dziennikarze przybyli z odległych miejsc kraju, prezes sądu odmówił spotkania, zalecając wcześniejsze złożenie pisma – co w praktyce uniemożliwiało rozmowę.
W tej sytuacji redaktorzy udali się do Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze, gdzie udało im się nawiązać kontakt z wiceprezes sądu Klarą Łukaszewską. Choć odmówiła zgody na rejestrację spotkania, wysłuchała powodów przybycia i zobowiązała się przekazać wszystko prezesowi po jego powrocie z urlopu. Uspokojeni jej deklaracją, dziennikarze udali się do Prokuratury Rejonowej, by skonfrontować prokuratora Radosława Magazowskiego z ujawnionymi dowodami oraz złożyć ustne zawiadomienie o przestępstwach popełnianych przez osoby z jego środowiska zawodowego. Magazowski wziął od nich otwartą książkę „Droga do wolności”, nerwowo przerzucił strony, po czym oświadczył, że ustnego zawiadomienia nie przyjmie. Zamiast przyjąć zgłoszenie, zażądał, aby dziennikarze złożyli zawiadomienia na piśmie – ze wskazaniem miejsc popełnienia przestępstw – mimo że książka, którą trzymał w ręku, zawierała opis i lokalizację każdego z nich. Jednocześnie demonstracyjnie zignorował obecnego Mateusza Rozalskiego, którego swoimi decyzjami krzywdził przez dwa lata.
Jego butne zachowanie, nacechowane pogardą wobec zgłaszających przestępstwa i pozbawione jakichkolwiek standardów kultury urzędniczej, zostało utrwalone w materiale filmowym stanowiącym kolejny dowód na to, że jeleniogórska prokuratura funkcjonuje jak zorganizowana struktura obrony swoich członków, a nie jak organ powołany do ochrony obywatela i przestrzegania prawa.
Do tematu niewątpliwie wrócimy po otrzymaniu odpowiedzi na wnioski dziennikarskie od prezesów sądu okręgowego w Jeleniej Górze, a także z kancelarii adwokata Przemysława Turonia.

Jakie to upokarzające że przedstawiciele prawa którzy powinni być prawymi ludźmi zgodnymi z zasadami prawa robią takie rzeczy .Jak tu wierzyć w sprawiedliwość sądów !!
Trzeba przyznać, że to, co tu opisano, jest skrajnie niepokojące. Skala bezkarności i obojętności jeleniogórskich sądów i prokuratury wobec sprawy Mateusza Rozalskiego i innych pokrzywdzonych wygląda jak gotowy opis zorganizowanego układu, a nie państwa prawa. Warto ten materiał komentować, zadawać pytania i konfrontować go z własnymi doświadczeniami – bo jeśli to wszystko jest prawdą, to dotyczy każdego z nas. Udostępniajcie ten tekst dalej, w mediach społecznościowych i prywatnych rozmowach, bo tylko nagłośnienie takich spraw daje cień szansy na zmianę. Czy tak się stanie zależy także od naszej aktywności.