Polski wymiar sprawiedliwości od lat pogrąża się w kryzysie, którego rozmiary kompromitują zarówno kolejne ekipy rządzące, jak i instytucje odpowiedzialne za funkcjonowanie sądów. Miliony niezałatwionych spraw, postępowania ciągnące się latami, wielomilionowe wypłaty za przewlekłość oraz system odpowiedzialności dyscyplinarnej, w którym za opóźnienia przekraczające tysiąc dni można otrzymać naganę. Tak wygląda rzeczywistość państwa, którego przedstawiciele nieustannie pouczają obywateli o konieczności przestrzegania prawa, sami nie potrafiąc zapewnić sprawnego działania jednej z jego najważniejszych instytucji. W cieniu politycznej wojny o kontrolę nad sądownictwem rozgrywa się dramat ludzi, którzy zamiast sprawiedliwości otrzymują kolejne terminy rozpraw, proceduralne przeszkody i rachunki za wieloletnią bezradność państwa.
Według oficjalnych danych Ministerstwa Sprawiedliwości na koniec 2025 roku w polskich sądach powszechnych pozostawały do załatwienia 4 389 184 sprawy, czyli o 20,8 procent więcej niż rok wcześniej. Nie oznacza to, że każda z nich była przewlekła, ale skala narastających zaległości mówi wystarczająco wiele o kondycji systemu. Za tymi statystykami kryją się sprawy rodzinne, majątkowe, gospodarcze i karne, których rozstrzygnięcia często decydują o całym dalszym życiu człowieka. Dla obywatela sąd coraz częściej staje się nie miejscem rozwiązania problemu, lecz instytucją, w której problem potrafi ugrzęznąć na długie lata.
Najwyższa Izba Kontroli już 1 października 2024 roku przedstawiła druzgocącą diagnozę, określając sytuację wymiaru sprawiedliwości jako największy kryzys od 1989 roku. Kontrola obejmująca lata 2013–2023 wykazała nieskuteczność kolejnych reform, chaos legislacyjny, wadliwe zarządzanie kadrami oraz brak strategicznego podejścia do organizacji sądownictwa. Średni czas rozpoznawania cywilnych spraw procesowych w sądach rejonowych wydłużył się z 9,2 miesiąca w 2013 roku do 16,5 miesiąca w 2023 roku. W sprawach gospodarczych wzrósł z 11 do 17,7 miesiąca. Państwo przez całą dekadę reformowało sądownictwo, osiągając w wielu obszarach rezultat odwrotny do deklarowanego.
Jeszcze bardziej bulwersująco przedstawia się kwestia egzekwowania odpowiedzialności za sędziowskie zaniedbania. 16 października 2026 roku Krajowa Rada Sądownictwa poinformowała o sprawie sędziego, któremu sąd dyscyplinarny wymierzył naganę za przewinienia obejmujące między innymi opóźnienia w sporządzaniu uzasadnień sięgające nawet ponad 1000 dni! Blisko trzy lata zwłoki i nagana! Dopiero KRS uznała wymierzoną karę za rażąco łagodną, podejmując decyzję o wniesieniu odwołania. Sprawa nie została więc ostatecznie rozstrzygnięta. Jednak już samo zestawienie skali opóźnień z orzeczoną sankcją rodzi fundamentalne pytanie o skuteczność sędziowskiej odpowiedzialności dyscyplinarnej. Jak obywatel ma traktować instytucję, która bezwzględnie egzekwuje od niego terminy procesowe, podczas gdy poważne uchybienia osoby sprawującej władzę sądowniczą mogą spotkać się z tak łagodną reakcją?
W polskim procesie spóźniona apelacja może zostać odrzucona. Niedotrzymanie terminu bez skutecznego wykazania podstaw do jego przywrócenia potrafi przekreślić możliwość zakwestionowania rozstrzygnięcia. Tymczasem obywatel oczekujący miesiącami na uzasadnienie wyroku musi znosić skutki opóźnienia, na którego powstanie nie miał żadnego wpływu. Trudno o bardziej jaskrawy przykład nierównowagi pomiędzy rygorami nakładanymi na uczestników postępowania a praktycznymi możliwościami wyegzekwowania terminowego działania sądu. Wymiar sprawiedliwości nie może budować autorytetu wyłącznie na obowiązkach obywatela, traktując własne zaniedbania jako wewnętrzny problem korporacji zawodowej.
Rachunek za wieloletnią niewydolność wystawiany jest całemu społeczeństwu. Najwyższa Izba Kontroli ustaliła, że w badanym okresie Skarb Państwa wypłacił skarżącym ponad 60 milionów złotych w związku z uwzględnionymi skargami na przewlekłość postępowań. Jednocześnie wydatki budżetowe na funkcjonowanie sądów powszechnych wzrosły z 6,2 miliarda złotych w 2013 roku do 12,4 miliarda w 2023 roku. Dwukrotnie większe nakłady nie przyniosły porównywalnej poprawy sprawności. Podatnik płaci więc za utrzymywanie aparatu sądowego, a następnie ponosi finansowe konsekwencje stwierdzonych naruszeń prawa do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki. Kto odpowiada za taki mechanizm gospodarowania publicznymi pieniędzmi?
Tymczasem na politycznych salonach trwa niekończąca się bitwa o sądownictwo. Krajowa Rada Sądownictwa, status tak zwanych neosędziów, legalność nominacji, obsada kierowniczych stanowisk, kolejne ustawy i wzajemne oskarżenia o niszczenie praworządności. Każda strona politycznego konfliktu przedstawia własne rozwiązania jako niezbędne dla ratowania państwa. Wśród tych sporów dramatycznie brakuje odpowiedzi na najprostsze pytanie: kiedy obywatel zacznie otrzymywać sprawiedliwość w rozsądnym terminie, zamiast wysłuchiwać następnych obietnic naprawy sądów?
Najbardziej kompromitujące pozostaje to, że przez lata nie udało się skutecznie rozwiązać problemów, których istnienie było doskonale znane. NIK stwierdziła nawet, że system kontroli zarządczej w sądownictwie funkcjonował w badanym zakresie w sposób pozorny. Trudno o bardziej wymowną ocenę państwowego nadzoru organizacyjnego. Rozbudowane struktury administracyjne, kolejne regulacje i ogromne środki finansowe nie zapewniły skutecznego mechanizmu usuwania ujawnionych nieprawidłowości. Instytucje odpowiedzialne za zarządzanie sądownictwem przez lata nie potrafiły doprowadzić do zasadniczej poprawy jego działania.
Nie sposób również dłużej tolerować sytuacji, w której każda zdecydowana krytyka funkcjonowania sądów bywa przedstawiana jako zagrożenie dla sędziowskiej niezawisłości. Niezawisłość stanowi konstytucyjną gwarancję bezstronnego orzekania, a nie przywilej chroniący przed odpowiedzialnością za zawinione zaniedbania. Sędzia nie jest właścicielem wymiaru sprawiedliwości, lecz osobą sprawującą władzę publiczną w imieniu Rzeczypospolitej. Jego autorytet powinien wynikać z wiedzy, uczciwości, rzetelności i poszanowania prawa, a nie z przekonania, że sama toga zapewnia szczególną ochronę przed społeczną oceną.
Odpowiedzialności za obecny stan rzeczy nie można przypisać wyłącznie jednej partii politycznej. Kolejne rządy uczestniczyły w kształtowaniu systemu, którego nieskuteczność potwierdzają państwowe statystyki i ustalenia kontrolerów. Również środowisko sędziowskie powinno podlegać krytycznej ocenie w zakresie funkcjonowania mechanizmów odpowiedzialności zawodowej. Nie wystarczy bowiem domagać się niezależności od polityków. Trzeba jeszcze wykazać, że instytucje powołane do egzekwowania standardów zawodowych rzeczywiście potrafią reagować na poważne naruszenia obowiązków.
NCI „Rzeczpospolita Przestępcza” stawia sprawę jednoznacznie: polski wymiar sprawiedliwości wymaga nie kolejnej propagandowej reformy, lecz gruntownego rozliczenia wieloletnich zaniedbań i rzeczywistego egzekwowania odpowiedzialności. Społeczeństwo powinno otrzymać pełne informacje o skali sędziowskich przewinień dyscyplinarnych, liczbie stwierdzonych przypadków przewlekłości, wymierzonych sankcjach oraz działaniach podejmowanych wobec osób odpowiedzialnych za organizacyjną niewydolność sądów. Nie może być tematów nietykalnych ani stanowisk zapewniających ochronę przed uzasadnioną krytyką.
Najwyższy czas odrzucić wygodną fikcję, że problemy polskiego sądownictwa sprowadzają się wyłącznie do politycznej walki o nominacje i stanowiska. Kryzys sięga znacznie głębiej. Dotyczy efektywności działania państwa, jakości sprawowania władzy sądowniczej, odpowiedzialności za naruszenia obowiązków i rzeczywistego dostępu obywatela do ochrony prawnej.
Państwo, które nie potrafi skutecznie kontrolować własnych instytucji, a jednocześnie wymaga od obywateli bezwzględnego podporządkowania się ich rozstrzygnięciom, samo podważa fundamenty swojego autorytetu. Sprawiedliwość nie może polegać na tym, że jedna strona sali rozpraw ponosi wszelkie konsekwencje uchybienia terminowi, podczas gdy odpowiedzialność za poważne zaniedbania po drugiej stronie pozostaje przedmiotem wieloletnich procedur i sporów.
Cztery miliony trzysta osiemdziesiąt dziewięć tysięcy niezałatwionych spraw. Ponad tysiąc dni opóźnienia w sporządzaniu uzasadnień. Nagana uznana przez KRS za rażąco łagodną. Ponad 60 milionów złotych wypłaconych za przewlekłość. To nie są hasła politycznej kampanii. To fakty zaczerpnięte z oficjalnych dokumentów państwowych.
I właśnie te fakty wystawiają polskiemu wymiarowi sprawiedliwości świadectwo znacznie bardziej bezlitosne niż jakakolwiek publicystyczna ocena.
Sądownictwo nie odzyska społecznego autorytetu dzięki politycznym deklaracjom, sędziowskim uchwałom ani kolejnym uroczystościom z udziałem przedstawicieli prawniczych elit. Odzyska go dopiero wtedy, gdy obywatel przestanie być bezradnym petentem w instytucji, która została powołana do ochrony jego praw.
Bo największym zagrożeniem dla praworządności jest państwo, które potrafi surowo rozliczać obywateli, lecz nie potrafi równie skutecznie rozliczyć własnych zaniedbań.
Szczecinek, dnia 18 października 2026 r.
KRAJOWA RADA SĄDOWNICTWA
ul. Rakowiecka 30
02-528 Warszawa
WNIOSEK DZIENNIKARSKI O UJAWNIENIE TOŻSAMOŚCI SĘDZIEGO, SKALI JEGO ZANIEDBAŃ ORAZ OKOLICZNOŚCI WYMIERZENIA KARY DYSCYPLINARNEJ
W związku z prowadzonym przez redakcję NCI „Rzeczpospolita Przestępcza” śledztwem dziennikarskim dotyczącym odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, na podstawie art. 61 Konstytucji RP, art. 3a ustawy – Prawo prasowe oraz art. 2, 5, 6, 10 i 13 ustawy o dostępie do informacji publicznej, zwracamy się o udostępnienie następujących informacji dotyczących sprawy ujawnionej w komunikacie KRS z 16 października 2026 r.:
- Imienia i nazwiska sędziego, któremu wymierzono karę nagany za przewinienia obejmujące rażące opóźnienia w sporządzaniu uzasadnień orzeczeń, wraz ze wskazaniem sądu i wydziału, w którym wykonywał obowiązki.
- Sygnatury postępowania dyscyplinarnego, daty wydania orzeczenia oraz danych sędziów wchodzących w skład sądu dyscyplinarnego.
- Dokładnej liczby nieterminowo sporządzonych uzasadnień, długości poszczególnych opóźnień oraz rodzaju spraw, których dotyczyły.
- Pełnego zakresu przewinień przypisanych sędziemu oraz okoliczności, które zadecydowały o wymierzeniu mu kary nagany.
- Informacji o ewentualnych wcześniejszych postępowaniach dyscyplinarnych dotyczących naruszenia obowiązków służbowych przez tego sędziego i sposobie ich zakończenia.
- Informacji, czy KRS dysponuje danymi dotyczącymi skarg na przewlekłość oraz sum pieniężnych przyznanych uczestnikom postępowań wskutek stwierdzonych zaniedbań.
- Kopii orzeczenia dyscyplinarnego wraz z uzasadnieniem oraz dokumentu odwołania KRS, o ile pozostają one w posiadaniu Rady, ze wskazaniem daty wniesienia odwołania i żądanego rozstrzygnięcia.
- Jednoznacznego wyjaśnienia rozbieżności pomiędzy opublikowanymi informacjami wskazującymi na opóźnienia sięgające 375 dni oraz przekraczające 1000 dni, wraz z podaniem prawidłowych danych i przyczyn ich niezgodności.
Szczególne oburzenie budzi okoliczność, że za przewinienia obejmujące tak poważne opóźnienia w wykonywaniu obowiązków orzeczniczych sąd dyscyplinarny wymierzył jedynie karę nagany, uznaną następnie przez samą KRS za rażąco łagodną.
Trudno zaakceptować sytuację, w której obywatel może bezpowrotnie utracić uprawnienia procesowe wskutek niedotrzymania ustawowego terminu, podczas gdy wielomiesięczne, a być może nawet wieloletnie zaniedbania sędziego spotykają się z tak niewspółmiernie łagodną reakcją.
Redakcja domaga się ujawnienia okoliczności pozwalających ustalić, kto dopuścił się tych zaniedbań, jakie były ich rzeczywiste rozmiary oraz na jakiej podstawie sąd dyscyplinarny uznał naganę za odpowiednią sankcję. Anonimowy komunikat nie zastępuje społecznej kontroli sposobu wykonywania władzy publicznej.
Niezawisłość sędziowska nie oznacza zwolnienia z odpowiedzialności za naruszanie obowiązków służbowych. Jawność postępowań dyscyplinarnych, przewidziana w art. 116 § 1 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, stanowi istotną gwarancję przejrzystości wymiaru sprawiedliwości, z uwzględnieniem ustawowych ograniczeń dostępu do określonych informacji.
Oczekujemy udostępnienia żądanych informacji i dokumentów pozostających w posiadaniu KRS w ustawowym terminie, w formie elektronicznej. W przypadku odmowy udostępnienia informacji publicznej z przyczyn przewidzianych ustawą domagamy się wydania decyzji administracyjnej na podstawie art. 16 ustawy o dostępie do informacji publicznej, ze szczegółowym uzasadnieniem faktycznym i prawnym.
NCI „Rzeczpospolita Przestępcza” podkreśla, że społeczna kontrola odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów nie może sprowadzać się do publikowania anonimowych komunikatów o przewinieniach, których rzeczywistych okoliczności opinia publiczna nie ma możliwości zweryfikować.
Uzyskane informacje zostaną wykorzystane w przygotowywanej publikacji poświęconej odpowiedzialności sędziów za rażące zaniedbania oraz skutkom przewlekłości postępowań sądowych.
Rafał Krzyształowski
Dziennikarz śledczy





