Ewa Dziadczyk milczy w sprawie zabójstwa Arkadiusza Ż. – redakcja publikuje ponaglenie i stawia pytania o odpowiedzialność państwa

Rzeczniczka prasowa koszalińskiej prokuratury, Ewa Dziadczyk, zobowiązana wnioskiem dziennikarskim do wyjaśnienia przewlekłości śledztwa w sprawie Arkadiusza Ż., który zastrzelił ojca. Kliknij

Minęło 98 dni od momentu, gdy redakcja „Barwy Bezprawia” przesłała do prokurator Ewy Dziadczyk z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie formalny wniosek dziennikarski w sprawie bulwersującego postępowania prowadzonego przeciwko Arkadiuszowi Ż. – mieszkańcowi Złocieńca, który zastrzelił swojego ojca z legalnie posiadanej broni. Do dziś – brak jakiejkolwiek odpowiedzi. Sprawa Arkadiusza Ż. budzi ogromne społeczne emocje i poważne wątpliwości. Od 16 miesięcy organy ścigania nie doprowadziły nawet do aktu oskarżenia. Śledztwo utknęło w martwym punkcie, a kluczowe pytania pozostają bez odpowiedzi:

Pytania, które wciąż pozostają bez odpowiedzi:

• Jak osoba mająca być niepoczytalna przeszła badania psychologiczne i wywiad środowiskowy?
• Dlaczego niepoczytalny miał dostęp do broni palnej?
• Czy ktoś odpowiadał za wydanie pozwolenia?
• Czy śledztwo celowo zmierza ku uznaniu niepoczytalności, by wybielić systemowe zaniedbania?

9 kwietnia 2025 r. redakcja przesłała do rzeczniczki prasowej Prokuratury Okręgowej w Koszalinie – prokurator Ewy Dziadczyk – szczegółowy wniosek dziennikarski, żądając informacji na temat liczby powołanych biegłych, treści opinii, statusu postępowania oraz ewentualnych powiązań instytucjonalnych między podejrzanym a organami decyzyjnymi.

Odpowiedź nie nadeszła. Przez 98 dni. Wbrew ustawie.

Zgodnie z art. 13 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej, odpowiedź powinna zostać udzielona w ciągu 14 dni – tj. do dnia 23 kwietnia 2025 r. Dziś mamy 16 lipca, a z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie nadal nie padło ani jedno słowo wyjaśnienia. Bezczynność prokurator Dziadczyk redakcja określa jako przejaw instytucjonalnej ignorancji i arogancji władzy wobec obywateli oraz wolnych mediów. W odpowiedzi na tę sytuację redakcja skierowała oficjalne ponaglenie dziennikarskie, które zostaje niniejszym opublikowane w całości jako materiał redakcyjny.

Nie pierwszy raz – analiza wcześniejszych publikacji

Zachowanie prokurator Ewy Dziadczyk w sprawie Arkadiusza Ż. nie jest odosobnione. Redakcja od miesięcy dokumentuje systemowe zaniedbania i zaniechania tej funkcjonariuszki w sprawach o fundamentalnym znaczeniu publicznym.

Już w lutym 2025 r. opublikowaliśmy tekst:
„Szok! Prokurator Ewa Dziadczyk ignoruje publicznie udokumentowane przestępstwa zwyrodnialców z kręgu towarzysko-zawodowego…”, który ujawnił, że Dziadczyk przez ponad 3 miesiące ignorowała inny wniosek dziennikarski – mimo że dotyczył licznych aktów bezprawia, obejmujących m.in. przymusowe obserwacje psychiatryczne, fałszywe opinie biegłych, bezprawne działania sądów, prokuratur i policji. Zamiast wyjaśnić, podważyła wagę dowodów, stwierdzając m.in., że nagrania dokumentujące przestępstwa były „sporządzone z ukrycia” i „nie mają charakteru medialnego”. Tym samym zakwestionowała zasadność interwencji dziennikarskiej – mimo że sprawy dotyczyły osób publicznych, instytucji państwowych i wieloletniego procederu represji systemowych.

W innym materiale –
„Alarm! Prokurator Ewa Dziadczyk ignoruje wnioski dziennikarskie i zwleka z weryfikacją arsenału dowodów przestępstw” – ujawniliśmy, że nawet po ponagleniu Dziadczyk unikała odpowiedzi na konkretne pytania i odmówiła jakiejkolwiek weryfikacji przesłanych materiałów, choć jej stanowisko obligowało ją do działania.

W ocenie redakcji, powtarzające się zaniechania Ewy Dziadczyk noszą znamiona celowego blokowania dostępu do informacji publicznej i ochrony interesów instytucji, wobec których formułowane są zarzuty. W świetle:
• art. 10 Prawa prasowego,
• art. 61 Konstytucji RP,
• Europejskiej Konwencji Praw Człowieka,
• przepisów ustawy o prokuraturze –
takie zachowanie może być ocenione jako naruszenie prawa, obowiązków służbowych oraz zasady jawności życia publicznego. Na tym jednak nie koniec. Gdy redakcja ujawniła dane o milionowych wynagrodzeniach pobieranych przez zawieszonych prokuratorów i sędziów, w tym przypadkach sięgających nawet 19 lat – Dziadczyk odpowiedziała krótko: „Nie wiem, kim jest prokurator Wiesław M.”. Taka postawa, w świetle faktów przedstawionych w artykule
„Miliony dla zawieszonych sędziów i prokuratorów. Dziadczyk i Przykucki: nie wiemy, nie możemy, nie musimy…”, nie tylko razi ignorancją, ale wskazuje na głęboko zakorzeniony mechanizm instytucjonalnej obojętności wobec pasożytniczego nadużywania prawa przez togowych funkcjonariuszy. Działania te nie są odosobnione – wpisują się w schemat biernej ochrony systemu przed odpowiedzialnością, znany z licznych innych spraw relacjonowanych przez „Barwy Bezprawia”.

Pytania, które nie mogą pozostać bez odpowiedzi:
• Czy milczenie Ewy Dziadczyk jest próbą ochrony instytucji, które dopuściły się zaniechań w sprawie Arkadiusza Ż.?
• Czy Prokuratura Okręgowa w Koszalinie milczy dlatego, że nie ma nic do powiedzenia, czy dlatego, że nie może powiedzieć prawdy?

Redakcja zapowiada dalsze publikacje, monitoring sprawy oraz powiadomienie Rzecznika Praw Obywatelskich, Ministerstwa Sprawiedliwości i mediów międzynarodowych.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*