Jak długo jeszcze pasożyty pozawijane w togi będą pławić się w luksusie kosztem obywateli? List otwarty do władz Rzeczypospolitej Polskiej oraz środowisk prawniczych

 

W Polsce istnieje kasta funkcjonariuszy publicznych, wobec których prawo działa inaczej niż wobec zwykłych obywateli. Gdy przeciętny człowiek traci pracę lub staje pod zarzutami — zostaje bez środków do życia. Gdy jednak zarzuty dotyczą ludzi w togach, państwo uruchamia mechanizm finansowej ochrony, który w praktyce oznacza wieloletnie utrzymywanie ich z pieniędzy podatników.

Zawieszenie miało być środkiem tymczasowym a stało się systemowym pasożytnictwem.

Funkcjonariusz publiczny odsunięty od pracy nie wykonuje obowiązków, nie służy społeczeństwu, nie ponosi realnych konsekwencji zawodowych, a mimo to przez lata pobiera wynagrodzenie z budżetu państwa. To nie jest ochrona powagi urzędu. To finansowanie bezczynności. Co szczególnie bulwersujące, nie chodzi wyłącznie o drobne uchybienia służbowe. W przestrzeni publicznej pojawiają się sprawy dotyczące zarzutów łapownictwa, nadużycia władzy, przekraczania uprawnień, nakłaniania do fałszywych zeznań, kradzieży, nadużywania alkoholu w służbie czy wykorzystywania stanowiska dla prywatnych korzyści. Czyny, które u zwykłego obywatela oznaczałyby natychmiastową utratę pracy i dochodów, w przypadku uprzywilejowanych funkcjonariuszy skutkują często jedynie wieloletnim „zawieszeniem” z wypłatą. Mechanizm jest prosty i cyniczny. Postępowania ciągną się latami. Wynagrodzenia – choć czasem obniżone – nadal płyną. Brakuje terminów granicznych, automatycznych konsekwencji finansowych i realnej kontroli kosztów. Im dłużej trwa postępowanie, tym dłużej trwa finansowanie. To nie jest przypadek. To konstrukcja systemowa. Państwo, które potrafi błyskawicznie egzekwować należności od obywatela, w przypadku własnych funkcjonariuszy nagle staje się bezradne. System chroni swoich, a koszty przerzuca na społeczeństwo. Najgroźniejszy nie jest jednak koszt liczony w milionach złotych. Najgroźniejsza jest utrata zaufania obywateli do prawa. Państwo, które toleruje finansowanie wieloletniej bezczynności własnych urzędników, traci moralne prawo do wymagania uczciwości od obywateli.

Jeżeli państwo prawa ma istnieć naprawdę, a nie tylko w deklaracjach, musi skończyć się utrzymywanie togowych pasożytów na koszt społeczeństwa. Odpowiedzialność musi być szybka, realna i dotkliwa. Inaczej sprawiedliwość pozostanie pustym sloganem. Wobec tej patologii nie można już milczeć. Dlatego kierujemy publiczny apel do władz państwowych i środowisk prawniczych.

List otwarty w sprawie finansowania zawieszonych funkcjonariuszy publicznych

Pytamy wprost: dlaczego państwo polskie latami utrzymuje zawieszonych funkcjonariuszy publicznych, wobec których stawiane są poważne zarzuty — łapownictwa, nadużycia władzy, przekroczenia uprawnień, kradzieży i innych czynów o charakterze kryminalnym? Dlaczego ludzie odsunięci od obowiązków za naruszenia prawa nadal pobierają pieniądze z budżetu państwa? Dlaczego zwykły obywatel odpowiada natychmiast, a funkcjonariusz wymiaru sprawiedliwości może latami żyć na koszt podatników? Władze doskonale wiedzą o skali tego procederu. Wiedzą z własnych raportów, kontroli, statystyk i danych finansowych. Wiedzą, ile kosztuje utrzymywanie zawieszonych funkcjonariuszy i jak długo trwają postępowania. Ta wiedza nie prowadzi jednak do żadnych realnych działań. Bierność państwa nie jest przypadkiem – jest świadomą zgodą na ten system. Zawieszenie miało być środkiem wyjątkowym. Stało się wygodnym mechanizmem finansowania bezczynności. Państwo wypłaca pieniądze, postępowania trwają latami, odpowiedzialności brak. To nie jest ochrona prawa — to ochrona uprzywilejowanych. Podatnicy pracują, płacą daniny i utrzymują państwo. Państwo w zamian utrzymuje osoby odsunięte od obowiązków za poważne naruszenia prawa i etyki. To nie jest sprawiedliwość. To pasożytnictwo finansowane z pieniędzy obywateli. Nie ma zgody na finansowanie bezczynności z publicznych środków, uprzywilejowanie ponad prawem i wieloletnią bezkarność pod pozorem procedur. Państwo prawa nie może chronić własnych funkcjonariuszy kosztem społeczeństwa. Odpowiedzialność musi być natychmiastowa. Równa dla wszystkich. Bez wyjątków. Najwyższy czas zakończyć systemowy proceder okradania Polaków oraz przerwać przeznaczanie ogromnych, wielomilionowych środków z ich ciężko wypracowanych podatków na utrzymywanie togowych pasożytów.

Prezes Beata Najjar i wiceprezes Hubert Zaremba na straży milczenia. Jak władze Sądu Okręgowego w Warszawie blokują pytania o finansowe patologie wśród zawieszonych sędziów

Togowe pasożyty latami drenują budżet państwa. Redakcja NCI Rzeczpospolita Przestępcza żąda od Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratury Generalnej ujawnienia pełnej skali patologii!”

Biurokratyczna barykada wiceprezesa Huberta Zaremby. Jak Sąd Okręgowy w Warszawie zablokował problematyczne pytania dziennikarza o zawieszonych sędziów i publiczne pieniądze

Miliony dla zawieszonych sędziów i prokuratorów. Dziadczyk i Przykucki: nie wiemy, nie możemy, nie musimy…

Darmozjady w togach! Ile milionów kosztują nas zawieszeni sędziowie i prokuratorzy? Rzeczniku prasowy SO w Koszalinie Sławomirze Przykucki, czekamy na odpowiedzi!

Prokurator zawieszony, ale pensja leci – 19 lat na koszt podatników? Wniosek dziennikarski do Rzecznika Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ewy Dziadczyk w sprawie Wiesława M….

Sędzia – złodziej Robert W., ikona nadzwyczajnej kasty, po latach opieszałości systemu, został w końcu usunięty z zawodu i pozbawiony prawa do dalszego pobierania nienależnych uposażeń…

 

CDN.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*