
Śledztwo „Rzeczpospolitej Przestępczej”: urzędowe uniki, brak odpowiedzialności i lata cichego przyzwolenia. Zawieszenie to dziś złoty etat.
W obliczu narastającego społecznego oburzenia, redakcja „Rzeczpospolitej Przestępczej” postanowiła wziąć pod lupę jeden z najbardziej bulwersujących aspektów działania wymiaru sprawiedliwości – wieloletnie, sowicie opłacane zawieszenia sędziów i prokuratorów. Efekt? Mur milczenia, umywanie rąk i urzędnicze „nie dotyczy”, „nie wiemy”, „nie musimy”. System nie tylko nie działa – on nie chce działać. Prokuratura: „Nic nie możemy, nic nie zrobimy” Z pisma prokurator Ewy Dziadczyk jasno wynika: w Koszalinie zawieszeni od lat prokuratorzy – Karol K. (od 2013) i Ewa B. (od 2024) – bez wykonywania jakichkolwiek obowiązków zgarnęli niemal milion złotych. I co na to prokuratura? Rozkłada ręce. Nie ma mechanizmów, nie podejmuje działań, nie widzi problemu. Prawo – według nich – nie wymaga, więc oni się nie ruszą. Co gorsza, zapytana o sprawę prokuratora Wiesława M., który – według naszych ustaleń – miał być zawieszony od 19 lat, odpowiedziała: „Nie wiem, kim jest prokurator Wiesław M.” Serio? Przypadek, który uruchomił całą interwencję dziennikarską, spotyka się z bezczelnym „nie wiem”? To już nie tylko ignorancja. To sabotaż zaufania publicznego. Sąd: „Tematu nie ma, bo dziś nie ma zawieszonych” Odpowiedź sędziego Sławomira Przykuckiego to szczyt formalistycznej arogancji. Na pytanie o mechanizmy kontroli odpowiedział: „Nie mamy obecnie zawieszonych sędziów, więc pytania są bezprzedmiotowe”. Jakby cały problem znikał z chwilą, gdy nie ma go akurat w danym dniu w statystykach. Żadnej refleksji, żadnej troski o pieniądze publiczne. Zero odniesienia do potrzeby reform. Tylko biurokratyczne zasłony dymne. Bo przecież wygodniej nic nie widzieć, nic nie słyszeć i trzymać się kurczowo literalnego brzmienia przepisów. Pytania uznane za „niewygodne” – instytucje chowają głowy w piasek. Gdy próbowaliśmy uzyskać odpowiedzi na pytania o kontrolę, nazwiska, propozycje reform czy sposoby odzyskania pieniędzy – usłyszeliśmy, że to „nie jest informacja publiczna”. Tłumaczenie? Jawność kończy się tam, gdzie zaczyna się odpowiedzialność. Społeczeństwo nie ma dziś żadnej realnej kontroli nad tym, jak sądy i prokuratury rozdają publiczne pieniądze osobom zawieszonym. Zamiast sankcji – przywileje. Zamiast dyscypliny – bezkarność. Państwo w państwie – wygodne zawieszenie, tłuste przelewy. Z każdą odpowiedzią z Koszalina coraz bardziej klaruje się obraz instytucjonalnej obojętności. Nikt nic nie może. Nikt nic nie musi. A przede wszystkim – nikt niczego nie chce zmieniać. Przez lata funkcjonuje układ, w którym zawieszenie to nie kara, a nagroda – urlop z pełnym wynagrodzeniem, czasem przez dekady. Przeciętny obywatel za zawieszenie w pracy traci wszystko. Tu – zawieszony funkcjonariusz dostaje pensję, przywileje i pełną ochronę systemu. To nie jest tylko nieuczciwe. To jest chory system, który sam siebie nie zamierza leczyć. Czas przerwać milczenie – dość pasożytowania na państwie. Wzywamy Ministerstwo Sprawiedliwości oraz Najwyższą Izbę Kontroli: zacznijcie działać. Sprawdźcie, kto, kiedy, na jakiej podstawie i za ile lat niepracowania pobierał środki publiczne. Wprowadźcie realne mechanizmy kontroli i jawności. Bo jeśli ci, którzy mają stać na straży prawa, sami ukrywają nadużycia – to kto nas ma chronić? Nie możemy dłużej akceptować sytuacji, w której zawieszenie staje się złotym etatem, a milczenie – systemową normą.
„Prokurator zawieszony, ale pensja leci – 19 lat na koszt podatników? Wniosek dziennikarski do Rzecznika Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ewy Dziadczyk w sprawie Wiesława M.” Kliknij


—xxXxxx—
Darmozjady w togach! Ile milionów kosztują nas zawieszeni sędziowie i prokuratorzy? Rzeczniku prasowy SO w Koszalinie Sławomirze Przykucki, czekamy na odpowiedzi!

——————xxxXxxx———––Kliknij
To dopiero początek. Ruszamy z ogólnokrajowym raportem, który pokaże całą prawdę — ile kosztuje nas bezkarność i obojętność togowych „elit”. Przedstawimy dane, które zmrożą krew w żyłach – czas skończyć z zamiataniem spraw pod dywan. Suweren ma prawo znać prawdę!
Podatniku, to Twoje pieniądze.
Miliony złotych trafiają do zawieszonych funkcjonariuszy, a odpowiedzialni urzędnicy chowają się za formułką: „nie wiemy, nie możemy, nie musimy.”
Nie pozwól, by mur milczenia przesłonił prawdę.
Zabierz głos w komentarzach. Udostępnij ten artykuł.
Im więcej nas pyta, tym trudniej będzie im milczeć.
Cdn.

Dodaj komentarz